środa, 23 lipca 2014

Rozdział 8.


Popatrzyłam na mojego nowego kolege. Właśnie rozkładał koc. Wyciągał owoce z koszyka i wino . Niedobrze.Podeszłam do niego.
- Ja nie piję, do osiemnastki.- zaczęłam zdecydowanie.
Popatrzył się na mnie wielkimi oczyma.
- Nie ma sprawy.- powiedział chowając wino spowrotem.- czym jesteś tak zajęta, że rozmowę zakończyłaś? Hym?
- No, piknikiem- uśmiechnęłam się szeroko.
- O to fajnie. Siadaj wszystko gotowe ;)
Usiadłam na jednym końcu koca, a on na drugim.
- Który owoc najbardziej lubisz? - zapytał.
- Hmm, truskawki.- zaśmialam się.
Wziął truskawkę jedna do ręki i włożył mi delikatnie do buzi. Szybko przeżułam i połknęłam ulubiony owoc.
- Twoja kolej- odgryzłam się.
- Ja też uwielbiam truskawki.- popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
Ciekawe. Wzięłam truskawkę i powoli włożyłam mu ją do buzi. Takim sposobem zjedliśmy wszystkie truskawki. Gdy Nathan zapytał, który owoc następny odparłam, że nie zjem już więcej, bo jestem pełna. Więc schował owoce do koszyka i usiadł bliżej mnie na kocu. Wpatrywaliśmy się teraz w morze, w dzieci biegające, w ludzi robiących zdjęcia. Odwróciłam  się żeby popatrzyć mu w oczy. Zrobił to samo. Patrzyliśmy się na siebie dobre pare minut. Jakie on ma niebiańskie tęczówki! Można się w nich utopić jak w morzu, a usta . Mmm takie smaczne. Zaraz o czym ty myślisz?! Przestań. Okey, ale on jest taki przystojny.

★ Nathan ★
Ona ma takie pięknę oczy. Brązowe jak ziemia, na której rosna kwiaty. Jej usta czerwone jak róże. Nosek malutki jak ziarenko kwiatu. Ideał na świecie. Ona jest olśniewająca!

★ Kathy ★
Nie dam rady . Nie wytrzymam. Zaczęłam powoli przybliżać do niego. On widząc co robie poszedł w moim kierunku. Teraz stykaliśmy się czołami.
- Kati jak niechcesz to nie mus...- przerwałam mu zamykajac jego usta moimi. Po lekkim zdezorientowaniu odwzajemnił pocałunek. Odsunęłam się od niego i popatrzyłam mu w oczy. Jego usta się otwierały i zamykały. Nie wiedzial co powiedzieć. Westchnął.
- Znamy się pare dni, ale bardzo mnie do Ciebie ciągnie. Nie wiem czy to miłość, ale napewno mi się podobasz.- powiedział oddychając spokojnie i patrząc mi w oczy.
Zdezorientowana i zszokowana nie mogłam nic powiedzieć.
- Wiem mogłem poczekac jeszcze z powiedzeniem Ci tego.- schylił głowe .
Chwyciłam go za podbródek i unioslam jego twarz do góry.
- Ja poprostu nie wiem co powiedziec i tyle. To co powiedziałeś jest bardzo wyjątkowe i pierwszy raz usłyszałam coś takiego.
- Naprawde ? Żaden chłopak nie powiedział Ci że jesteś piękna i mądra? - pokiwałam głową- to dzisiaj to wreszcie usłyszałaś .
- Dziękuję choć i tak wiem, że kłamiesz.- odwróciłam wzrok od niego.
- Oh to kobiece myślenie - zaśmial się.
- Ey nie obrażaj mnie- krzyknęłam i się roześmialam.
- Dobrze droga damo- powiedział milordzim tonem .
Walnęłam go lekko w ramię. Zrehabilitował się i mi oddał - dźgnął mnie w bok. Mocniej go popchnęłam i się zachwiał. Po chwili żeby uspokoić atmosfere znowu mnie dźgnął, ale w żebro . Zabolało. Czepnęłam go troszkę mocno przez co teraz wylegiwal się na piasku.
- Ale z Ciebie niezdara. Nie wierze- śmiałam się z niego- żebyś nawet nie umiał siedzieć spokojnie.
- O ty pożałujesz tego.
Zorientowalam się wiec szybko się podniosłam z koca i zaczęłam uciekać. O kurde zapomniałam, że przecież mam ocisłą sukienkę i botki na lekkim koturnie. Musze znaleźć schronienie. Właściwie to czemu ja się chowam? Co on mi może zrobić. Nie wiem i tu jest problem schowałam się za prysznicem.
★ Nathan ★
Dzisiaj mam przewagę, bo się źle ubrała. Pozatym wiem już, że się schowała za prysznicem. Podeszłem cichutko od drugiej strony. Nieświadoma niczego Kati spokojnie sobie stała. Odchrząknąłem wtedy się obróciła i nim zdążyła cokolwiek zrobić była już w moich rękach.
- Puść mnie proszę.- powiedziała błagalnie.
- Nie, bo mnie obraziłaś, a tak nie wolno. Ja byłem dla Ciebie miły. Więc Ci się odwdzięczę.
- Boshe, ale gdzie idziemy? - zapytała przerażona.
- Zobaczysz. Szłem z nią na rękach oczywiście do morza dzisiaj woda ciepła i wogule piękny dzień. Gdy się zorientowała co chcę zrobić zaczęła piszczeć i się wiercić. Przycisnąłem ją mocno do siebie i szłem pewnym krokiem. Gdy wody miałem po kolana zatrzymałem się
- Życzę pani miłej zabawy.
- Nathan proszę nie... bardzo cię proszę nie rób mi tego. Wszystko zrobie tylko nie to.
- Ciekawa propozycja . Pewnie bym ją przyjął, ale wystarczająco wystarczy mi to co zrobię.
Zanim zdążyła zareagować wbiegłem do oceanu, tak że wody miałem po szyję. Zaczęła krzyczeć i mnie przezywać puściłem ją teraz.
★ Kathy ★
- Ty ludziu ! Ja jestem w sukience! Jesteś matołem. Jeszcze w czarnej sukience! NIE ciesz się tak, bo oberwiesz!- Głupek miał beke ze mnie- Ohh.Wracam.
Odwróciłam się w stronę plaży. O jkurde ludzie się na nas patrzą. Nienawidze tego. Nathan chwycił mnie za przegłub i przyciągnął do siebie spowrotem.
- Nie wiem czy wiesz, ale znowu mnie obraziłaś. I musisz mi to jakos wynagrodzić.- powiedział pewny siebie.
- No nie - powiedzialam zirytowana.
Wpadlam na świetny pomysł. Przybliżyłam się do niego i szybko ścięłam mu nogi przez co wpadl do wody cały się zanurzając. Gdy już się wynurzył spojrzał na mnie wkurzony.
- Zawsze bedziesz mi podkładać nogi- wyglądał tak słodziutko.
- Zawsze jak będzie trzeb- nie dał za wygraną i po chwili to ja byłam pod wodą.
- Dzięki wiesz ! TERAZ bedę chodzić z mokrym łbem!- przybliżył się do mnie i pocałował w usta.
- Może wcześnie, ale chwile z Tobą spędzone uśmiadomiły mi, że cos do Ciebie czuję. Może zostaniesz moją dziewczyną? - że co on mi powiedział.
- Coś czujesz, ale to nie znaczy, że odrazu musimy byc razem.- uniosłam brew.
- Ohh. Tak kocham Cię może to dziwne, ale jesteś inna niż wszystkie dziewczyny. Czas płynie teraz dłużej jak Cie nie ma przy mnie... to jak zostaniesz moją dziewczyna czy nie? - zapytał poważny.
- Hym nie wiem czy coś do Ciebie czuję, ale lubię spędzać z Tobą czas.Także ja Kathy odpowiadam : YES.
Przytulił mnie mocno. Nie mogę uwierzyć, że mam chłopaka. Ale mam fajny humor, ale i tak mu nie wybaczę mu tego, że jestem w wodzie.
- No, a teraz mi powiedz co ja zrobię z mokrą sukienką i butami? HYM. Bo Cię ostrzegałam wczoraj,że nie wchodzimy do wody.
- Dam Ci moją koszulkę, a ja wrócę do domu bez koszulki. Pasi?
- I tak nie mam wyboru.- Westchnęłam- Dobra wracajmy, bo teraz ta sukiwnka jest mega obcisła.
- Mi się tam podoba - uśmiechnął się.
- Nie myśl sobie za dużo, seks dopiero po ślubie .
- Co ?! Z kim ja jestem w związku- chwycil się za czoło.
- Ze mną. Wiesz jak coś to możesz zerwac i zostaniemy przyjaciółmi.- puściłam mu oczko.
- Nie zostaje przy tym poczekam.-powiedział i znowu wziął mnie na ręce zanosząc na jego koc.
Zjedliśmy lotem jeszcze arbuza a potem poszłam się przebrać. Dobrze, że jego koszulka jest duża. Dobra dziwnie bede wyglądać w męskiej koszulce bez krótkich spodenek, ale nie mam wyboru. Wyszłam z toalety. Nathan spojrzał na mnie.
- Ładnie Ci w tej mojej koszulce
- Yhy a tobie ładnie bez niej- zaśmiałam się.- Dobra pora się zbierać.
- Szybko ten czas zleciał.- powiedzial smutno przybliżając się.
- No bardzo szybko, ale takie jest życie mija szybko.- stali§my naprzeciwko siebie mają oparte swoje czoła.
- Zobaczymy się jutro?
- Może tak może nie- po chwili poczułam jego usta na moich.
- A teraz- zapytal odrywając się odemnie.
- No nie jestem pewna- bawiłam się, znowu mnie pocalował o to mi chodziło.
-A teraz?
- No dobra, ale tym razem Ty podjeżdżasz do mnie pod dom. Daj telefon to ci zapiszę adres.- szybko wklikałam-  a co bedziemy jutro robic to sam zobaczysz.- haha mam plan i to doskonały.
- Już się boję , no to do jutra..-  przytulił się do mnie i pocałowal w  czoło-.. kochanie.
- Do jutra bój boyfriend'zie.
Ruszyłam w stronę przystanku w jego bluzie. Ale się dziwnie czuje. Mam humor jakbym piła, do tego ubrana jestem jak bezdomna i o bosh mam chyba zakochanego chłopaka. Dziwne conajmniej . Muszę byc ostrożna nie wierze mu, że m ie kocha , mnie? Grubą? Brzydką? I głupią? Chyba to jakaś bajka.




piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 7.

Gdy już odchodziłam od kuchni zawołal mnie męski głos.- Kati, you're crazy-i pokazał kciuk do góry. Zaśmiałam się i odpowiedziałam- Thank you . - i poszłam spać.
Ciocia rano mnie obudziła na śniadanie. Dzisiaj nie idzie do pracy. Dzisiaj kanapki z szynką.
- Jak się spało po dzikim tańczeniu? - śmiała się ciocia pytając.
- A no tak ten no, hahahahha. Wyśmienicie. Dzisiaj powtórka- ciocia wytrzeszczyła oczy- przecież żartuje , twoja sąsiadka by mnie zabiła.
- No, raczej tak.
- Rany boskie, która jest godzina?!- popatrzyłam na zegar.- o nie ! Mam 20 minut na wyjście z domu! O cholercia.
Była 9.39. No super wręcz. Lecialam przez dom jak głupia normalnie wlecialam na walizkę. Co ubrać?! Wzięłam pierwszą lepszą sukienkę. Bez ramion, czarna, koronkowa i obcisła. Do tego czarne botki. Nie miałam czasu dużo więc mialam 15 minut na pomalowanie. Jak na czarno to na czarno . Podkręśliłam oczy na intensywny czarny kolor . Wzięłam w locie telefon , hajs i torebkę skórzaną. Przy wyjściu wydyszalam cioci, że wrócę za pare godzin. Gdy dobiegłam na przystanek mój autobus już mial odjeżdżać. Uff zdążyłam. Kurka wodna nie wzięłam słuchawek! No to włączyłam sobie gre na telefonie. Boshe nie ma to jak w 'snejka' . Wysiadłam i ruszyłam w stronę plaży. Dziwnie sie czuje w tej sukience. Zbyt obcisla.

★ Nathan ★
Gdyby nie ta przeklęta piosenka z budzika to bym dalej spał. Wstałem szybko ubrałem ałą koszulkę z czarnym nadrukiem i do tego czarne spodnie i buty z nike.


Kiedy wyszłem z pokoju w kuchni zobaczyłem swojego kolege, który nadal mi wisi 75$. Uśmiechnął się na mój widok.
- Cześć, zakochańcu - powiedzial z entuzjazmem.
- Siema? Stary? Źle sie spało czy co?- zapytałem ze zdziwiona miną. O co chodzi temu matołowi?
- No przegrałem zakład stary, ale nie żałuje, bo ta dziewczyna jest odpowiednia dla ciebie.-klepnął mnie po plecach i wyszedł z kuchni. 
No wsumie zgadza się- pomyślałem jedząc musli z mlekiem. Ona jest ładna, mądra, rozsądna i chyba mnie lubi. Dobra trzeba już wychodzić. Poszłem jeszcze do pokoju po fullcapa czarnego z bialym napisem " What ". Na plaże miałe pare minut także nie musiałem się śpieszyć. Gdy byłem już przy drugim wejściu zacząłem się rozglądać za Kati.Kurcze nigdzie jej nie ma . Pomyśl jaką ona nosi torebke czy coś. Hym już wiem!  Zacząłem szukać wzrokiem  torebki . OMG. to jest ona?! Podeszłem niepewnym krokiem.
- Kati- zapytałem niepewnie.

★ Kathy ★ 
Znowu siedziałam na tym samym słupie z zamkniętymi oczami, wsłuchując się w szum morza. Coś przerwało moje myślenie.
- Kathy- usłyszałam niepewny głos.
Ze spokojem się odwróciłam otwierając oczy. Uśmiechnęłam się na widok Nathan'a.
- Hey, Nathan . Dobrze wyglądasz. 
- Cześć, Ty o wiele lepiej odemnie. O kurcze zapomniałem o pikniku! - chwycił się za włosy.
- Ja też, bo rano późno wstałam.
- Polece szybko po rzeczy, bo mam niedaleko poczekasz? - uśmiechnął się.
- Poczekam- puściłam mu oczko.
Patrzyłam jak biegnie przez plaże truchtem w tych swoich 'laczkach z nike ' 
Znowu odwróciłam głowę w stronę morza lecz nie zamknęłam oczu. Fale były wysokie. Dużo ludzi było na plaży. Piękna pogoda , nie mogę uwierzyć, że jestem tutaj. W mojej torebce zaczęło coś wibrować. Szybko poszukałam telefonu, patrzę na wyświetlacz:Danny!
- Halo? 
- Cześć siostrzyczko ! Co tam u ciebie? Zdążyłaś sie już spalić na słońcu. A jak tam ciocia ? 
- zapytał o to wszystko na jedyn oddechu.
- Siema braciszku! Ojej dużo ciekawych rzeczy. Nie nie opalałam się jeszcze, ale nie jestem już biała.- zaśmialam sie do telefonu- a ciocia sobie znalazła księcia z bajki z kandajkami.
- No jakich np.? Co, ciocia zadaje sie z bandytami?! Rany to może lepiej wracaj.- powiedzial z przerażeniem
- No - wtedy zauważyłam Nathan'a idącego w moją astrone- co u mnie powiem ci jak zadzwonisz nastepnym razem. A ciocia jest z policjantem także luz.
Nathan teraz stał nademna z pytającą miną.
- Dlaczego nie powiesz mi teraz? Ciocia wreszcie nie jest sama.
- No bo jestem zajęta teraz- popatrzyłam na Brown'a , stał nademna i śmial się- dobra zadzwoń za pare dni, bo drogie te rozmowy.  Trzymaj się , pozdrów wszystkich i do usłyszenia pa.
- Okey bye.- i się rozłączyłam.

Rozdział 6.

- Okey- powiedział uradowany, ponieważ nie musimy iść na zakupy.- to może wrócimy teraz na plażę.
- Dla mnie spoko - odparłam śmiejąc się.
Szliśmy tą samą drogą do morza. Zerknęlam pare razy na Nathan'a, ale na szczęście się nie odwrócił. Potem on dyskretnie zerkał na mnie . Spojrzałam na niego, a on w tym samym czasie zrobił to samo. Nasze spojrzenia się spotkały. Ups no j co teraz? Zastanawiałam się uśmiechnęłam się lekko, a on zrobil to samo. Wybuchnęłam śmiechem razem z Nathan'em. W takim stanie doszliśmy do plaży. Usiedliśmy na słupku z muru. Popatrzyłam na morze i zamnkęłam oczy. Wsłuchiwałam się w szum fal rozwalających się na brzegach.
- No to chyba moja kolej na pytania - odezwał się Nathan.
- No dawaj- powiedzialam nie otwierając oczu.
- Gdzie mieszkasz ? Masz rodzeństwo? Jaką masz ulubioną piosenke ? Jak długo bedziesz w Hiszpani ? Ile masz lat?
- O rany ile pytań. Mieszkam w Warszawie. Mam brata Dann'iego. Christina Aguilera i A Great Big World - "Say Something" . No przyjechałam na 2 tygodnie. A na ile lat wyglądam ?
- Hym na 16 ? - otworzyłam oczy i popatrzyłam sie na niego.- Haha zgadłem . Yeah !
- Nie ciesz się tak. A ile ty masz lat? - odegrałam się.
- A na ile wyglądam? - Matoł, odgapiacz.
- Na 18 ? - zapytałam.
- Ey ! To nie sprawiedliwe.- zaczął udawać szloch.
- Czyli też trafiłam. - strasznie sie wystraszyłam gdyż mój telefon zaczął wibrować. Kurde przeklety budzik. Czas wracać. Nathan spojrzał na mnie pytająco -muszę iść już na przystanek .
- To cię odprowadzę.
Była już 18. Boże jak ten czas zleciał.  Doszliśmy już do przystanku.
- Miło było się z Tobą spotkać. Może zobaczymy się jutro? - zapytał przybliżając się do mnie. Ey naruszasz właśnie moją przestrzeń intymną facet!
- Jutro chyba nie, bo za często się spotykać to nie za mądre.
- Dlaczego ? - nieogarnął.
- Głupek. Żartowałam. Mam pomysł. Jutro piknik na obiad. O 11, pod drugim wejściem okej? Ale jutro nie wchodzimy do morza.- powiedziałam stanowczo.
- Luzzzz. Dla mnie wszystko gra. - powiedział z podstępnym uśmiechem. Chyba muszę się bać. On coś już knuje, a ja nie wiem co !
- To do jutra. - zrobił krok w moją stronę tak, że czułam na mojej twarzy jego oddech. Nie ja tego niechce. Był coraz bliżej moich ust.
- Nathan proszę, nie znam Cie nadal praktycznie . - powiedziałam niepewnie patrząc mu prosto w oczy. Odsunął się.
- Dobrze poczekam- powiedział z uśmiechem . Czy on właśnie jakby powiedział, że mu na mnie zależy ?! O ja cię kręcę
- Dziękuję - powiedziałam i go przytuliłam. Odwazajemnił uścisk.
Odsunęliśmy się od siebie bo podjechał mój autobus. Wsiadłam do niego i usadłam na pierwszym siedzeniu. Wyjrzałam przez szybę, widząc Nathana szybko mu pomachałam. Po czym autobus odjechał .

★ z  perspektywy Nathan'a ★
Patrzyłem jak macha mi z tego autobusu. Oj chyba się zakochałem. Tak prawdziwie, a nie w tych wszystkich barbie ze szkolnej elity. No to jutro na plaży będzie niezła zabawa. Przerwałem rozmyślania i ruszyłem w stronę mojego domu zaraz obok plaży. Otworzyłem drzwi kluczem i po wejściu do mieszkania ruszyłen do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko  i włączyłem galerie . Kati nawet nie wie, że kiedy miała zamknięte oczy to ja jej zrobiłem zdjęcie.

Trzeba iść spać. Kto to wstaje przed 11?!  Ale poświęce jedną nockę żeby sie nie do końca wyspać. Muszę isć jeszcze pod prysznic.

★ z perspektywy Kathy ★

O rany . Chodzę po domu jak naćpana. Śmieję się do ściany. Idiotka. Poszłam do wieży w pokoju i włączyłam moją ulubioną playlistę do tańczenia. Tańczyłam jak głupia. Właśnie tańczyłam Makarenę, kiedy do domu weszła ciocia. Stanęła jak wryta razem ze swoim księciem. Z jej zdziwionej miny zrobił się uśmiech . Pociągnęła swojęgo przyszłego męża na środek salonu i oni też zaczęli tańczyć. Wygłupialiśmy się tak do północy, a wtedy ktoś zadzwonił do drzwi. Wszyscy stanęliśmy w bezruchu. Ciocia poszła otworzyć.
- Dobrywieczór pani Smith , przyszlam tylko poprosić żeby pani wyciszyła tą muzykę, bo moje dzieci nie mogą spać.
- Nie ma sprawy. Bardzo przepraszam za zamieszanie.- Odparła ciocia zamykając drzwi.
Odwróciła sie do nas i wybuchnęła śmiechem. Gdy się uspokoiliśmy to poszłam do pokoju wyłączyć muzykę. Gdy wróciłam ciocia siedziała w kuchni pijąc sok pomarańczowy z policjantem.
- Dziekuję, że przypomniałaś mi moje młode lata. - zaczęła ciocia.
- Ty nadal jesteś młoda! Nie ma sprawy, ale twoja sąsiadka chyba mnie już nielubi...- roześmiałam się.
- Idę spać ciociu Dobranoc, jutro znowu mam spotkanie.
- No no .Kolejna randka.
- Nie - wystawiłam cioci język.

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 5.

Obudziłam się rano, gdy przez okno wdarło się światło słoneczne. Była już 11 więc pora wstać. Związałam włosy w niedbałą kitkę i poszłam do kuchni skąd było czuć zapach  gotujących się kiełbasek. Może to brzmi jakby to mówiło dziecko, ale lubię jeść cienkie  kiełbaski.
- Cześć ciociu - rzuciłam przez ramię- jak tam w pracy?
- O hej, lovelasie, co robiłaś wczoraj, że tak szybko spać poszłaś? - zapytała ciocia z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Mam do niej zaufanie także jej powiem.
- Pojechałam na plażę tak jak mi wczoraj tłumaczyłaś. Gdy już byłam na miejscu to rozłożyłam swoje rzeczy na ręczniku i poszlam popływać w morzu. Gdy wróciłam zobaczyłam, że jakis facet mi wziął recznik z rzeczami więc zaczęłam go gonić. Potem go złapałam i poszliśmy na kawe i mi wyjaśnił, że sie założył z kolegą, że w taki sposób znajdzie swoją prawdziwą miłość. Pomogłam mu wygrać zakład i dzisiaj będę się z nim znowu widzieć. Ta dam ! - powiedziałam , na końcu wyrzucając ręce do góry - zapomniałam dodać że okazało się, że to polak.
- Łał! - powiedziała ciocia z zachwytem.- no to idziesz na randkę .
- Nie ! Ide tylko tak sie z nim zobaczyć, nie mam zamiaru szukać sobie tutaj miłości !- powiedziałam szybko z piskiem.
- Jeszcze zobaczymy - ciocia posłała mi buziaka. - ja lecę do pracy miłego dnia. Będę późnym wieczorem.
- Papa .- odpowiedziałam.
To nie jest przecież randka ! dobra nieważne biorę się za to śniadanie i potem telewizja - oczywiście Hiszpańska. Mam niedużo czasu. Dochodzi już 12. 30, a żeby zdążyć to muszę wyjść z domu o 14. To zmiana planów, trzeba wybrać w co się ubiorę potem , szybko prysznic + make up i git.  Podeszłam do walizki z rzeczami. No i teraz największy problem. Co ubrać? Wygrzebałam mój zestaw ciuchów z flagą Amerykańską. Tak jestem maniakiem .


Okey teraz makijaż  uwielbiam podkreślać oczy na czarno. Weszłam do łazienki i tak: tusz, mascara, eyeliner, kredka i czarny cień do powiek + jasny pod oko.
Czerwona szminka no i chyba tyle. Patrze na czas- 13.50 . No to jabłko do ręki i na przystanek. Wzięłam czarna torebke ze ćwiekami, wkładając do niej telefon. Droga minęła szybko gdyż słuchałam muzyki. Ruszyłam w wyznaczone przezemnie miejsce. I z daleka już widziałam stojącego tam Nathana.Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i ruszył w moją strone.
- Cześć- zaczęłam.
- Siema. Idziemy gdzieś? - zapytał podejrzanie rozbawiony. 
- Nie wiem mogę Ci zaufać? - zapytałam szczerze. 
- Myślę, że tak. Luzik, mój przyjaciel dzisiaj ma randkę także nie będzie patrzył.
- Ale to było śmieszne.- wystawiłam mu język.
Ruszyliśmy w stronę miasta. Dzisiaj było bardzo ciepło, ale nie do przesady.
Ludzie chodzili po ulicach roześmiani.Oprzytomniałam dopiero wtedy kiedy zobaczyłam przed jakim budynkiem stoimy. Nie zgadniecie. On mnie zabrał do galerii! Już ma u mnie plusa. 
- Dlaczego mnie tutaj zabrałeś? I skąd wiedziałeś, że lubię zakupy? - zapytałam robiąc głupią mine.
- Wczoraj miałaś na sobie najdroższe buty z H&M  więc pomyślałem, że  uwielbiasz zakupy.- powiedział podekscytowany.- ale  najpierw idziemy coś zjeść . - puścił mi oczko.
- Okey - powiedziałam ociągając się.
Poszliśmy do restauracji zwanej "El Bulli''. Usiedliśmy w stoliku dla dwóch osób. Nie znam Hiszpańskiego więc Nathan wybrał za mnie coś do zjedzenia.
- Dobra muszę najpierw dostać odpowiedzi na pytania. A potem ty mi możesz zadać pytania okej? - zdziwił się, ale pokiwał glową żebym zaczynała.
- Co ty, polak robisz w Hiszpani? Mieszkasz tu ? Jak masz na nazwisko? Masz rodzeństwo? - zaczerwieniłam się, bo zadałam więcej pytań niż myślałam.
- Jestem na wakacjach z przyjacielem. Trudno stwierdzić. Moje nazwisko to Brown. Mam brata i siostrę . - odpowiedział śmiejąc sie na końcu.
- Ale jak trudno stwierdzic czy tu mieszkasz? - nierozumiałam, a nie jestem blondynką.
- No bo jestem w Hiszpani tak często, że można stwierdzić, że mieszkam w dwóch krajach.
- A w Polsce gdzie masz dom? 
- W Krakowie. 
Na tym rozmowa się zakończyła gdyż przyszedł kelner. Byłam strasznie głodna więc szybko zjadłam i czekałam spokojnie aż zje mój kolega. Nie śpieszyło mu się. Po chwili pomiędzy górną, a dolną wargą została mu kropelka sosu. Szybko zbliżyłam się do niego i kciukiem starłam sos. Popatrzyłam mu się w oczy, on zrobił to samo. Szybko muszę cos zrobić.Odwróciłam wzrok i usiadłam na krześle mówiąc; 
- Przepraszam, ale to było automatycznie. - zaczerwieniłam się jak burak.
Nathan spojrzał na mnie z troską i uśmiechnął się tak, że mogłam zobaczyć jego bielutkie zęby .Czekałam dalej aż skończy jeść. Po niedługim 
czekaniu wyszliśmy z restauracji. 
- Wiesz co nie idźmy na zakupy..- zaczęłam niepewnie.Zrobił zdziwioną minę- chciałabym Cie bardziej poznać, a na zakupy możemy iść kiedy indziej.- co ja wogule gadam?! Idź ty sie walnij w tą głowe. Krzyczała podświadomość .

piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 4.

- Poddaję się ! - krzyknął nagle facet.
O Boże! On mówi po Polsku ! Niewierze.
- Najpierw obiecaj, że nie będziesz już uciekał. To pójdziemy w mniej zaludnione miejsce i załatwiny jakoś tą sprawę. - podniosłam głos- ROZUMIEMY SIĘ?!
- Dobra to obiecuje i zapraszam Cię na kawe do niedalekiej restauracji.
- Masz 30 minut wiedz o tym, bo nie zostane minuty dłużej. Czekaj ubiore chociaż bluzkę. Jakiś facet się nam przyglądał i śmiał sie . Palant.
Poczekał. Nic nie mówił. Był zmieszany ...no ne dziwie mu się. Zrobić z siebie takiego idiote. Faktycznie restauracja była obok. Usiedliśmy przy jednym stoliku . Zamówił mi kawe i sobie po czym wyciągnął ręke do mnie mówiąc.
- Tak wogule jestem Nathan. Wiem, że głupio wyszło, ale mówmy sobie po imieniu.- powiedział ze wstydem i popatrzył mi się w oczy. OMG jakie cudne oczeta! EY TY ogarnij się- krzyknęła moja podświadomość.
- Jestem Kathy- powiedzialam oschle.. - dobra przejdźny odrazu do sedna . Dlaczego to zrobiłeś? Na co Ci moje rzeczy?!
- Możesz mi nie uwierzyć, ale dzisiaj założyłem się z przyjacielem o to, że ładnie mówiąć, wezmę jakiejś dziewczynie rzeczy z plaży i to będzie przeznaczenie . - zaśmiał się - później się z nia spotkam no i love story . Rozumiesz nie ? - przeczesał swoje blond włosy.
- jeśli nie wierzysz to dyskretnie popatrz na lewo przez szybe, stoi tam taki gościu. To mój przyjaciel. Pewnie mu szczęka opadła.
Przekręciłam lekko głowę w lewo i faktycznie za oknem stał facet i miał facepaalma na twarzy.Otrząsłam się i zapytałam:
- O ile sie z nim założyłeś? - zapytałam.
-Jeśli znajde to wygrywam 75 $ , a jak nie to daje mu 50 $. - powiedział ze zdziwieniem.- a co?
- Pomogę Ci. - popatrzyłam w jego oczy, trochę się przestraszył- nie bój sie nie gryzę. A więc tak teraz muszę już wyjść, bo mam autobus , na pożegnanie przytulisz mnie, a ja Cię pocałuję w policzek . Twój koleszka to zobaczy i uzna , że wygrałeś... zostawie ci mów telefon . - napisalam mu na karteczce i dałam do ręki - zadzwonisz wieczorem i jak chcesz to zobaczymy się jutro, ale nie szykuj się , chcę Cię tylko poznać ok? - uśmiechnęłam się lekko .
- Jesteś wielka ! Dziękuję Ci bardzo. Zadzwonię napewno.
- A teraz zrób to co powiedzialam przed chwilą.
Wstaliśmy jednocześnie na stole zostawił 10 dolarów . Podszedł do mnie i mnie przytulił , a gdy odsunął się lekko to dałam mu tego buziaka w policzek oczywiście ! Popatrzyłam w okno . Jego kolega ledwo trzymał się na nogach.



- Do usłyszenia ! - powiedzialam szybko wychodząc.
Wyszłam z tej restauracji z taką głupawką, żebyście widzieli minę tego kolesia.Odrazu wsiadłam w autobus i w domu byłam na 17.30.Cioci z ' wujkiem' nadal nie było w domu. Zrobiłam sobie kanapki na kolację. Poszłam do pokoju, w którym aktualnie mieszkam  i włączyłam sobie telewizor. Kanał numer jeden ... o nie! Hiszpańska telewizja no bez jaj ! Ciekawe czy ciocia ma Wifi. Szybko szukam najbliższej sieci. JEST! Szybko fejs, twitter itp.e tam nic nowego tylko ktoś jakieś zdjęcia dodał . Jeju ktoś do mnie zdzwoni kto to może być: nieznany numer. Trudno odbiorę.
- Halo? - odezwałam się niepewnie.
- Cześć, tutaj Nathan. To jak spotkamy się jutro? - zapytał z nadzieją.
- Myślałam, że podałam Ci ten zły numer. No cóż. Okey plaża, 2 wejście, godzina 15.Ok?
- Aha fajnie? Mi pasuje to do zobaczenia.
- No papa - i się rozłączyłam.
Ale ja jestem głupia! Ja go praktycznie nie znam do cholery! Może mi coś zrobić... ale wsumie jakby chciał to by dawno to zrobił. Nie wiem co zrobić...jutro się zastanowię. Narazie muszę iść się umyć, a potem pójdę spać.

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 3.

Daleko gdzieś widziałam biegnącą kobiete. CIOCIA! No nareszcie. Pobiegłam w jej stronę zostawiając pana policjanta z walizką.
- Kati ! - krzyknęła ciocia z łzami szczęścia w oczach.
- Ciocia ! - zrobiłam to samo.
Po chwili stałyśmy przytulone do siebie.
- O! Widzę, że już poznałaś  mojego przyszłego męża.- powiedziała ciocia wskazując na policjanta, który stał nadal przy mojej walizce z uśmiechem na twarzy .
- Że co?! - wytrzeszczyłam oczy na ciocie. Ona się stylko uśmiechnęła po czym zawołała swojego 'policjanta'.
- Dobrze słyszałaś. - po chwili doszedł do nas policjant i pocałował Ciocię w policzek. Boshe jakie to romantyczne. Przewróciłam oczami.
- To jak jedziemy do domu. Pewnie jesteś zmęczona lotem. Pójdziesz spać na chwilkę a potem śniadanie okey ? - zapytała z uśmiechem na twarzy.
- Dobry pomysł.- policjant wziął walizki i wszyscy ruszyliśmy do auta.
Do domu Cioci jest niedaleko, wręcz mieszka przy lotnisku. Weszliśmy do domu cioci, następnie pokazała mi cały dom a na końcu pokój, w którym będę mieszkać. Troszkę wcześniej znałam ten dom, ponieważ ciocia wysyłała mi bardzo dużo zdjęć. po rozpakowaniu rzeczy z walizki poszlam do łazienki. Wzięłam krótki zimny prysznic i przebrałan się do spania. Łóżko było takie mięciutkie. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem kokosowym . Mniam takich dobrych rzeczy w polsce nie jadam. Ciocia pracuje w tygodniu razem z jej partnerem. Przed wyjściem z domu ciocia powiedziala mi, że mogę się wybrać na plażę . Napisała mi na kartce dokładnie, którym autobusem muszę jechać, gdzie wysiąść i którymi ulicami przejść. Wszystko było dość proste. O 13 wyszłam z domu. Muszę dojść na najbliższy przystanek, który jest za rogiem . Wsiąść w autobus numer 395, który jedzie na ulicę "Calle Mayor". Stamtąd wsiąść do autobusu nr.2 i wysiąść na 4 przystanku iść ulicą " Calle de Erenal" i potem powinnam widzieć już morze. Po jakiś 40 minutach byłam na miejscu . Normalnie bajka ! Niewierze, że jestem nad morzem!  Pobiegnęłam jak głupia w stronę morza. Na plaży szybko rozłożyłam ręcznik , nasmarowałam się kremem z filtrem , spięłam włosy gumką i oczywiście sciągnęłam ubrania, bo pod nimi mialam zalożony wcześniej strój kąpielowy. Stoję już przy wodzie i moczę jedna noge by sprawdzic czy jest ciepła woda. Taka w sam raz. Wskoczyłam do wody. W Warszawie chodziłam na basen także  pływac to ja umiem . Pływałam tam i  spowrotem . Stanęłam już na brzegu i rozglądałam się za moim ręcznikiem. O widzę jest tam. Ey co jest ?! Jakiś koleś sprząta mój ręcznik i rzeczy po czym idzie wzdłuż plaży .
Zaczynam się drzeć:
- Ey ty koleś oddawaj to, bo zostaniesz trupem! -drę sie na cały głos. O nie przecież ja nie umiem Hiszpańskiego, a oni Polskiego nie rozumieją! No to SUPER.
Krzycze po angielsku :
- You must STOP !- nieważne co ja powiedzialam i tak nie znam dobrze angielskiego .
Odwrócił się i gdy zobaczył, że go ktos goni zaczął uciekać. Nie ma ze mną szans. W gimnazjum byłam najlepsza z biegania. Ludzie w około gapili sie na mnie i tego faceta. Zamiast mi pomuc to te buraki się patrzą. Byłam już blisko niego. Postanowiłam, że wybiegne lekko przed niego i podłożę mu nogę. Jeszcze sekundka i będzie po całej akcji niech się modli o przebaczenie idiota. Kurczę coś poszlo nie tak, bo po podłożeniu mu nogi spadłam na ziemie... ale ona cos za miękka. Otwieram gwałtownie oczy a tu podemną facet z moim ręcznikiem i torbą. Zabieram mu szybko torbę oraz ręcznik po czym wstaję i oklepuję się z piasku. Patrzę co ten głupek zrobi. Sama zaczęłam rozmowę.
- Pewnie mnie nie zrozumiesz nie obchodzi mnie to, ale trzeba jakoś Ci się odwdzięczyć za noszenie mojej ciężkiej  torby i ręcznika . Może zapytamy policji HYM?! - wydarłam sie na niego  jak głupia, ale co mnie to obchodzi kretyn próbował  ukraść mi rzeczy !
Facet szybko wstał, a widząć mnie obrócił się i chciał uciec ale podłożyłam mu nogę przez co zaliczył kolejną glebe. Buchnęłam na ten widok śmiechem jak z horroru.



__________________
Podoba się komentujcie :* pozdrowienia ;) 




poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 2.

- I tak wiem, że to ty Danny . Nie rób tak publicznie, bo jeszcze ktoś sobie coś pomyśli.
- No co to ? Niech wiedzą, że jestes MOJĄ siostrą.
- Głupek- powiedziałam przeciągając literę 'e'.
- Dobra ide spać, bye.
Weszłam po schodach na góre i ruszyłam w strone mojego pokoju. Popatrzyłam na walizke stojącą przy drzwiach, po czym rozglądnęłam się po pokoju. Moje ulubione zdjęcia na jednej ze ścian np.z moich 12 urodzin, wesela mojej cioci, pierwszego dnia w szkole albo tego jak 'niby' biliśmy się z Dannym. Pozostałe 2  ściany były pomalowane na jasny kolor, a 4 ściana miała na środku czarny kwadrat przez który 'przelatywały' motyle.

Na środku pokoju było łóżko, na którym śpię od młodości. No i kochany misiu, którego mam od mojej cioci z Hiszpanii zawsze leży na tym łóżku. Pora iść spać jutro będe już na miejscu. Już zasypiałam gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę- mruknęłam nie widząc nic gdyż było zgaszone światło.
Do pokoju wszedł ktos bez słowa i położył się obok mnie.
- Co ci znowu odwala Danny?
- No bo będe za Tobą tęsknić.-powiedział po cichu ze łzami w oczach.
- No okey za Tobą tysz..ale dasz mi pospać choć chwile?
- Dobra, ale ja Cie odwoże na lotnisko- powiedzial dumnie.
- No idź już- parsknęłam.
Wstał z łóżka i wyszedł z pokoju zamykając za sobą drzwi. Szybko wróciłam do spania. Śniło mi się jak uczyłam się jeździć na rowerze. Potem się potknęłam i o udziłam. Spojrzałam na zegarek . Była już 23-czyli pora wstać. Poszłam do łazienki się umalować i wziąść krótki prysznic. Gdy skończyłam swoją robote to próbowałam wynieść walizkę, ale była za cieżka więc zawołałam Dann'iego.
-Dannnnny ! Znieś mi walizkę na dół, bo jest za ciężka!
- Już!- krzyknął zaspany.
Zeszłam na dół wymijając brata po drodze. Rodzice już czekali na pożegnanie. Podeszłam do nich i się przytuliłam.
- Będę tęsknić- powiedzialam mrugając oczami żeby łzy mi nie polecialy.
- My za Tobą też kochanie- odpowiedzieli równocześnie.
Danny zchodził już z walizką z góry . Dałam rodzicom po buziaku i ruszyłam w stronę wyjścia. Usiadłam na przednim siedzeniu auta. Danny wsiadł do auta i ruszyliśmy na ilotnisko. Jechaliśmy gdzieś 20 minut i byliśmy na miejscu . Pomógł mi zanieść walizkę ... no i teraz tylko się z nim pożegnać.
- No to papa - zaczęłam
- Tak się żegnasz z bratem- szybko mnie przytulił.
- Już? Bo się ludzie patrzą- zaśmiałam się.- żartowałam będę tęsknić.
- Uważaj tam na siebie i nie znajduj tam sobie kolegów bo nie przepadam za Hiszpanami.
- A ty na rodziców. Tak , tak... a ty w Polsce dziewczyny.
Wybuchnęliśmy śmiechem. Przytuliliśmy się ostatni raz po czym ruszyłam w stronę skąd wylatywał mój samolot. Usiadłan na swoim miejscu . Po 20 minutach usłyszałam komunikat , żeby zapiąć pasy. No to komu w drogę temu ...coś tam xd
Po paru godzinach doleciałam do Hiszpani.Już zabrałam swoją walizkę, ale niemogłam znaleźć nigdzie mojej cioci. Po chwili chodzenia w kółko usiadłam na ławce. Podszedł do mnie policjant i zapytał się mnie coś, ale nie rozumiem Hiszpańskiego . Powiedziałam po angielsku 
-I don't understand.- skrzywił się na moje słowa, bo nie zrozumiał.
________ 
Podoba się? Komentujcie . ;) 


czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 1.

Spojrzał na mnie zdziwiony tata.
- Przecież żartowałam ! Już zaniosę... ale kto przyjdzie i po co do nas na kolacje ? - zapytałam .
- Cała rodzina, pożegnać się z Tobą- odparła mama wchodząc do kuchni.
-Zwariowaliście ? HALO? Ja wracam za 2 tygodnie ?! - powiedziałam machając rękami w powietrzu.
- Skąd Ty to możesz wiedzieć kochanie? Może przemeldowaliśmy Cię i zapisaliśmy do szkoły tam, bo może wkońcu bedziemy mieć spokój od Ciebie ...
- Hahaha...bardzo śmieszne, a były w tej bajce smoki?
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Kati otworzysz, proszę? - zapytała mama.
Odrazu bez odpowiedzi ruszyłam w stronę drzwi. Przekręciłam klucz i chwyciłam za klamkę. Drzwi gwałtownie się otworzyły i automatycznie wpadł na mnie mój kuzyn - Josh.-- O cześć, sory ale nie na Ciebie miałem wpaść- powiedział zmieszany szybko podnosząc sie z podłogi.
- Tak tłumacz sie uwielbiasz na mnie wpadać . - zaniosłam się śmiechem- wchodź, a nie stój w progu.
- No nareszcie mnie zaprosiłaś - oznajmił.
- Zapraszam do salonu. Pierwsze przejście w lewo i potem prosto - wskazałam jeszcze palcem żeby wiedział.
- Dziękuję kuzyneczko, że mi przypomniałaś, bo ostatni raz byłem tutaj z 3 dni temu.
- Nie ma za co. - zaśmialam się idiotycznie.
Po jakiejś godzinie wszyscy już siedzieli przy stole jedząc kolację. Atmosfera była bardzo luźna. Mój rodziciel wstał z lampką wina w ręce  i wzniósł toast " Za udany wyjazd mojej córeczki". Jakie to dziecinne. Przy wyjściu wszyscy się ze mną żegnali . Razem z mamą zabrałyśmy się za sprzątanie ze stołu. Nagle ktoś objął mnie w tali i ręką przymknął oczy .




________________________________
Kolejny rozdział za 5 komentarzy . To nedużo, ale bedę bardzo wdzięczna. Czekam na opinie pozdrowienia !
PROLOG.

Myślę, że to będą najlepszego wakacje mojego całego życia ! Morze, słońce, plaża, opalanie  no i oczywiście odpoczynek. To mój pierwszy wyjazd za granice nie mogę w to uwierzyć . Z moich rozmyśleć wyrwała mnie wołająca mama :
- Kati.. mam nadzieję, że sie pakujesz, bo za chwilę przyjeżdżają goście - wołała mama donośnym głosem żebym się pośpieszyła.
- Tak mamo, jestem prawie spakowana! - szybko odpowiedziałam.
Wzięłam do ręki telefon. Na ekranie zobaczyłam zdjęcie uśmiechniętego, mojego braciszka Dann'iego, który wygląda jakby siano zobaczył. Uśmiechnęłam się pod nosem... Będzie mi go brakować .Ehh... Dobra koniec myślenia, bo się za chwilę popłaczę. Włożyłam ostatnią koszulkę do walizki i ją zapięłam, stawiając przy drzwiach od mojego pokoju. Wyszłam z pokoju kierując sie schodami z stronę kuchni. Tata siedział przy blacie odwrócony i kroił coś na desce, gdy mnie zobaczył powiedział :
- Szybciutko, chodź mi pomóż dać to wszystko na stół.
- A co ja jestem? -zapytałam


____________________________________

Cześć, jestem tutaj nowa :) Są wakacje i chciałam spróbowac napisac choć jedno opowiadanie. Może nie zaczyna się ciekawie, ale postaram się rozwinąć akcję. Czekam na opinie i pozdrawiam ♥