piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 4.

- Poddaję się ! - krzyknął nagle facet.
O Boże! On mówi po Polsku ! Niewierze.
- Najpierw obiecaj, że nie będziesz już uciekał. To pójdziemy w mniej zaludnione miejsce i załatwiny jakoś tą sprawę. - podniosłam głos- ROZUMIEMY SIĘ?!
- Dobra to obiecuje i zapraszam Cię na kawe do niedalekiej restauracji.
- Masz 30 minut wiedz o tym, bo nie zostane minuty dłużej. Czekaj ubiore chociaż bluzkę. Jakiś facet się nam przyglądał i śmiał sie . Palant.
Poczekał. Nic nie mówił. Był zmieszany ...no ne dziwie mu się. Zrobić z siebie takiego idiote. Faktycznie restauracja była obok. Usiedliśmy przy jednym stoliku . Zamówił mi kawe i sobie po czym wyciągnął ręke do mnie mówiąc.
- Tak wogule jestem Nathan. Wiem, że głupio wyszło, ale mówmy sobie po imieniu.- powiedział ze wstydem i popatrzył mi się w oczy. OMG jakie cudne oczeta! EY TY ogarnij się- krzyknęła moja podświadomość.
- Jestem Kathy- powiedzialam oschle.. - dobra przejdźny odrazu do sedna . Dlaczego to zrobiłeś? Na co Ci moje rzeczy?!
- Możesz mi nie uwierzyć, ale dzisiaj założyłem się z przyjacielem o to, że ładnie mówiąć, wezmę jakiejś dziewczynie rzeczy z plaży i to będzie przeznaczenie . - zaśmiał się - później się z nia spotkam no i love story . Rozumiesz nie ? - przeczesał swoje blond włosy.
- jeśli nie wierzysz to dyskretnie popatrz na lewo przez szybe, stoi tam taki gościu. To mój przyjaciel. Pewnie mu szczęka opadła.
Przekręciłam lekko głowę w lewo i faktycznie za oknem stał facet i miał facepaalma na twarzy.Otrząsłam się i zapytałam:
- O ile sie z nim założyłeś? - zapytałam.
-Jeśli znajde to wygrywam 75 $ , a jak nie to daje mu 50 $. - powiedział ze zdziwieniem.- a co?
- Pomogę Ci. - popatrzyłam w jego oczy, trochę się przestraszył- nie bój sie nie gryzę. A więc tak teraz muszę już wyjść, bo mam autobus , na pożegnanie przytulisz mnie, a ja Cię pocałuję w policzek . Twój koleszka to zobaczy i uzna , że wygrałeś... zostawie ci mów telefon . - napisalam mu na karteczce i dałam do ręki - zadzwonisz wieczorem i jak chcesz to zobaczymy się jutro, ale nie szykuj się , chcę Cię tylko poznać ok? - uśmiechnęłam się lekko .
- Jesteś wielka ! Dziękuję Ci bardzo. Zadzwonię napewno.
- A teraz zrób to co powiedzialam przed chwilą.
Wstaliśmy jednocześnie na stole zostawił 10 dolarów . Podszedł do mnie i mnie przytulił , a gdy odsunął się lekko to dałam mu tego buziaka w policzek oczywiście ! Popatrzyłam w okno . Jego kolega ledwo trzymał się na nogach.



- Do usłyszenia ! - powiedzialam szybko wychodząc.
Wyszłam z tej restauracji z taką głupawką, żebyście widzieli minę tego kolesia.Odrazu wsiadłam w autobus i w domu byłam na 17.30.Cioci z ' wujkiem' nadal nie było w domu. Zrobiłam sobie kanapki na kolację. Poszłam do pokoju, w którym aktualnie mieszkam  i włączyłam sobie telewizor. Kanał numer jeden ... o nie! Hiszpańska telewizja no bez jaj ! Ciekawe czy ciocia ma Wifi. Szybko szukam najbliższej sieci. JEST! Szybko fejs, twitter itp.e tam nic nowego tylko ktoś jakieś zdjęcia dodał . Jeju ktoś do mnie zdzwoni kto to może być: nieznany numer. Trudno odbiorę.
- Halo? - odezwałam się niepewnie.
- Cześć, tutaj Nathan. To jak spotkamy się jutro? - zapytał z nadzieją.
- Myślałam, że podałam Ci ten zły numer. No cóż. Okey plaża, 2 wejście, godzina 15.Ok?
- Aha fajnie? Mi pasuje to do zobaczenia.
- No papa - i się rozłączyłam.
Ale ja jestem głupia! Ja go praktycznie nie znam do cholery! Może mi coś zrobić... ale wsumie jakby chciał to by dawno to zrobił. Nie wiem co zrobić...jutro się zastanowię. Narazie muszę iść się umyć, a potem pójdę spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz