środa, 23 lipca 2014

Rozdział 8.


Popatrzyłam na mojego nowego kolege. Właśnie rozkładał koc. Wyciągał owoce z koszyka i wino . Niedobrze.Podeszłam do niego.
- Ja nie piję, do osiemnastki.- zaczęłam zdecydowanie.
Popatrzył się na mnie wielkimi oczyma.
- Nie ma sprawy.- powiedział chowając wino spowrotem.- czym jesteś tak zajęta, że rozmowę zakończyłaś? Hym?
- No, piknikiem- uśmiechnęłam się szeroko.
- O to fajnie. Siadaj wszystko gotowe ;)
Usiadłam na jednym końcu koca, a on na drugim.
- Który owoc najbardziej lubisz? - zapytał.
- Hmm, truskawki.- zaśmialam się.
Wziął truskawkę jedna do ręki i włożył mi delikatnie do buzi. Szybko przeżułam i połknęłam ulubiony owoc.
- Twoja kolej- odgryzłam się.
- Ja też uwielbiam truskawki.- popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.
Ciekawe. Wzięłam truskawkę i powoli włożyłam mu ją do buzi. Takim sposobem zjedliśmy wszystkie truskawki. Gdy Nathan zapytał, który owoc następny odparłam, że nie zjem już więcej, bo jestem pełna. Więc schował owoce do koszyka i usiadł bliżej mnie na kocu. Wpatrywaliśmy się teraz w morze, w dzieci biegające, w ludzi robiących zdjęcia. Odwróciłam  się żeby popatrzyć mu w oczy. Zrobił to samo. Patrzyliśmy się na siebie dobre pare minut. Jakie on ma niebiańskie tęczówki! Można się w nich utopić jak w morzu, a usta . Mmm takie smaczne. Zaraz o czym ty myślisz?! Przestań. Okey, ale on jest taki przystojny.

★ Nathan ★
Ona ma takie pięknę oczy. Brązowe jak ziemia, na której rosna kwiaty. Jej usta czerwone jak róże. Nosek malutki jak ziarenko kwiatu. Ideał na świecie. Ona jest olśniewająca!

★ Kathy ★
Nie dam rady . Nie wytrzymam. Zaczęłam powoli przybliżać do niego. On widząc co robie poszedł w moim kierunku. Teraz stykaliśmy się czołami.
- Kati jak niechcesz to nie mus...- przerwałam mu zamykajac jego usta moimi. Po lekkim zdezorientowaniu odwzajemnił pocałunek. Odsunęłam się od niego i popatrzyłam mu w oczy. Jego usta się otwierały i zamykały. Nie wiedzial co powiedzieć. Westchnął.
- Znamy się pare dni, ale bardzo mnie do Ciebie ciągnie. Nie wiem czy to miłość, ale napewno mi się podobasz.- powiedział oddychając spokojnie i patrząc mi w oczy.
Zdezorientowana i zszokowana nie mogłam nic powiedzieć.
- Wiem mogłem poczekac jeszcze z powiedzeniem Ci tego.- schylił głowe .
Chwyciłam go za podbródek i unioslam jego twarz do góry.
- Ja poprostu nie wiem co powiedziec i tyle. To co powiedziałeś jest bardzo wyjątkowe i pierwszy raz usłyszałam coś takiego.
- Naprawde ? Żaden chłopak nie powiedział Ci że jesteś piękna i mądra? - pokiwałam głową- to dzisiaj to wreszcie usłyszałaś .
- Dziękuję choć i tak wiem, że kłamiesz.- odwróciłam wzrok od niego.
- Oh to kobiece myślenie - zaśmial się.
- Ey nie obrażaj mnie- krzyknęłam i się roześmialam.
- Dobrze droga damo- powiedział milordzim tonem .
Walnęłam go lekko w ramię. Zrehabilitował się i mi oddał - dźgnął mnie w bok. Mocniej go popchnęłam i się zachwiał. Po chwili żeby uspokoić atmosfere znowu mnie dźgnął, ale w żebro . Zabolało. Czepnęłam go troszkę mocno przez co teraz wylegiwal się na piasku.
- Ale z Ciebie niezdara. Nie wierze- śmiałam się z niego- żebyś nawet nie umiał siedzieć spokojnie.
- O ty pożałujesz tego.
Zorientowalam się wiec szybko się podniosłam z koca i zaczęłam uciekać. O kurde zapomniałam, że przecież mam ocisłą sukienkę i botki na lekkim koturnie. Musze znaleźć schronienie. Właściwie to czemu ja się chowam? Co on mi może zrobić. Nie wiem i tu jest problem schowałam się za prysznicem.
★ Nathan ★
Dzisiaj mam przewagę, bo się źle ubrała. Pozatym wiem już, że się schowała za prysznicem. Podeszłem cichutko od drugiej strony. Nieświadoma niczego Kati spokojnie sobie stała. Odchrząknąłem wtedy się obróciła i nim zdążyła cokolwiek zrobić była już w moich rękach.
- Puść mnie proszę.- powiedziała błagalnie.
- Nie, bo mnie obraziłaś, a tak nie wolno. Ja byłem dla Ciebie miły. Więc Ci się odwdzięczę.
- Boshe, ale gdzie idziemy? - zapytała przerażona.
- Zobaczysz. Szłem z nią na rękach oczywiście do morza dzisiaj woda ciepła i wogule piękny dzień. Gdy się zorientowała co chcę zrobić zaczęła piszczeć i się wiercić. Przycisnąłem ją mocno do siebie i szłem pewnym krokiem. Gdy wody miałem po kolana zatrzymałem się
- Życzę pani miłej zabawy.
- Nathan proszę nie... bardzo cię proszę nie rób mi tego. Wszystko zrobie tylko nie to.
- Ciekawa propozycja . Pewnie bym ją przyjął, ale wystarczająco wystarczy mi to co zrobię.
Zanim zdążyła zareagować wbiegłem do oceanu, tak że wody miałem po szyję. Zaczęła krzyczeć i mnie przezywać puściłem ją teraz.
★ Kathy ★
- Ty ludziu ! Ja jestem w sukience! Jesteś matołem. Jeszcze w czarnej sukience! NIE ciesz się tak, bo oberwiesz!- Głupek miał beke ze mnie- Ohh.Wracam.
Odwróciłam się w stronę plaży. O jkurde ludzie się na nas patrzą. Nienawidze tego. Nathan chwycił mnie za przegłub i przyciągnął do siebie spowrotem.
- Nie wiem czy wiesz, ale znowu mnie obraziłaś. I musisz mi to jakos wynagrodzić.- powiedział pewny siebie.
- No nie - powiedzialam zirytowana.
Wpadlam na świetny pomysł. Przybliżyłam się do niego i szybko ścięłam mu nogi przez co wpadl do wody cały się zanurzając. Gdy już się wynurzył spojrzał na mnie wkurzony.
- Zawsze bedziesz mi podkładać nogi- wyglądał tak słodziutko.
- Zawsze jak będzie trzeb- nie dał za wygraną i po chwili to ja byłam pod wodą.
- Dzięki wiesz ! TERAZ bedę chodzić z mokrym łbem!- przybliżył się do mnie i pocałował w usta.
- Może wcześnie, ale chwile z Tobą spędzone uśmiadomiły mi, że cos do Ciebie czuję. Może zostaniesz moją dziewczyną? - że co on mi powiedział.
- Coś czujesz, ale to nie znaczy, że odrazu musimy byc razem.- uniosłam brew.
- Ohh. Tak kocham Cię może to dziwne, ale jesteś inna niż wszystkie dziewczyny. Czas płynie teraz dłużej jak Cie nie ma przy mnie... to jak zostaniesz moją dziewczyna czy nie? - zapytał poważny.
- Hym nie wiem czy coś do Ciebie czuję, ale lubię spędzać z Tobą czas.Także ja Kathy odpowiadam : YES.
Przytulił mnie mocno. Nie mogę uwierzyć, że mam chłopaka. Ale mam fajny humor, ale i tak mu nie wybaczę mu tego, że jestem w wodzie.
- No, a teraz mi powiedz co ja zrobię z mokrą sukienką i butami? HYM. Bo Cię ostrzegałam wczoraj,że nie wchodzimy do wody.
- Dam Ci moją koszulkę, a ja wrócę do domu bez koszulki. Pasi?
- I tak nie mam wyboru.- Westchnęłam- Dobra wracajmy, bo teraz ta sukiwnka jest mega obcisła.
- Mi się tam podoba - uśmiechnął się.
- Nie myśl sobie za dużo, seks dopiero po ślubie .
- Co ?! Z kim ja jestem w związku- chwycil się za czoło.
- Ze mną. Wiesz jak coś to możesz zerwac i zostaniemy przyjaciółmi.- puściłam mu oczko.
- Nie zostaje przy tym poczekam.-powiedział i znowu wziął mnie na ręce zanosząc na jego koc.
Zjedliśmy lotem jeszcze arbuza a potem poszłam się przebrać. Dobrze, że jego koszulka jest duża. Dobra dziwnie bede wyglądać w męskiej koszulce bez krótkich spodenek, ale nie mam wyboru. Wyszłam z toalety. Nathan spojrzał na mnie.
- Ładnie Ci w tej mojej koszulce
- Yhy a tobie ładnie bez niej- zaśmiałam się.- Dobra pora się zbierać.
- Szybko ten czas zleciał.- powiedzial smutno przybliżając się.
- No bardzo szybko, ale takie jest życie mija szybko.- stali§my naprzeciwko siebie mają oparte swoje czoła.
- Zobaczymy się jutro?
- Może tak może nie- po chwili poczułam jego usta na moich.
- A teraz- zapytal odrywając się odemnie.
- No nie jestem pewna- bawiłam się, znowu mnie pocalował o to mi chodziło.
-A teraz?
- No dobra, ale tym razem Ty podjeżdżasz do mnie pod dom. Daj telefon to ci zapiszę adres.- szybko wklikałam-  a co bedziemy jutro robic to sam zobaczysz.- haha mam plan i to doskonały.
- Już się boję , no to do jutra..-  przytulił się do mnie i pocałowal w  czoło-.. kochanie.
- Do jutra bój boyfriend'zie.
Ruszyłam w stronę przystanku w jego bluzie. Ale się dziwnie czuje. Mam humor jakbym piła, do tego ubrana jestem jak bezdomna i o bosh mam chyba zakochanego chłopaka. Dziwne conajmniej . Muszę byc ostrożna nie wierze mu, że m ie kocha , mnie? Grubą? Brzydką? I głupią? Chyba to jakaś bajka.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz